Piękno przyrody Warmii Mazur

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Nie potrzeba wyjeżdżać w dalekie podróże, by zobaczyć niemal nieskażoną naturę i dziką przyrodę. Wystarczy odwiedzić parki krajobrazowe Warmii i Mazur. – Mamy ich aż osiem. Nie każdy region jest tak bogaty przyrodniczo jak nasz – mówi Sylwia Jaskulska, Członek Zarządu Województwa.

 – Dlaczego warto poznać nasze parki?

– Dlatego, że są po prostu zachwycające. Na ich atuty składają się nie tylko piękne widoki i masa zabytków, ale także różnorodne szlaki turystyczne. Parki krajobrazowe to tereny przebogate w niezwykłe, wręcz baśniowe krajobrazy. Pagórki, lasy, łąki, rzeki, jeziora stałe elementy warmińsko mazurskiego pejzażu, kojarzą nam się z ciszą i spokojem. Natura, natura i jeszcze raz natura. Nasze parki krajobrazowe, to najlepsze miejsca, aby wyrwać się z codziennej gonitwy w betonowych miastach. Przyroda powita nas jak swoich najlepszych gości. Chronimy to piękno by trwało, by było z nami zawsze. Nie zawłaszczamy jednak tych cudów natury tylko dla siebie. Przeciwnie, pragniemy je rozpowszechniać i podzielić się nimi z innymi, tym bardziej, że są na wyciągniecie ręki.

Dla jakiego turysty najlepszą alternatywą są parki krajobrazowe?

Absolutnie dla każdego. Zarówno dla pragnących spokoju emerytów, osób pracujących, a także, a może zwłaszcza, dla dzieci i młodzieży. Większość z nich spędza dużo czasu w świecie wirtualnym, tymczasem ten prawdziwy za oknem jest dużo piękniejszy. Obcowanie z naturą nie powinno polegać wyłącznie na oglądaniu podrasowanych technicznie zdjęć na facebooku, czy oglądaniu filmów przyrodniczych. Watro oderwać oczy ze smartfonów, wyjąć słuchawki z uszu i wybrać się do lasu. Posłuchać szumu drzew, śpiewu ptaków, powdychać pachnące powietrze, przy odrobinie szczęścia zobaczyć „na żywo” wilka albo rysia. Takie empiryczne doświadczenie przyrody, przynosi dużo więcej satysfakcji niż wirtualna rzeczywistość, która nas pochłania i zabiera znaczną część życia.

– Obcując z przyrodą stajemy się bogatsi?

– Oczywiście. Nie tylko w doświadczenia poznawcze, kiedy zgłębiamy tajniki natury i dowiadujemy się więcej o świecie roślin i zwierząt. Obcując z naturą stajemy się nie tylko bogatsi, ale też zdrowsi. Biegamy, spacerujemy, pływamy, to wszystko jest bezcenne dla naszego zdrowia. Nie znam piękniejszych i lepszych terenów dla takiej aktywności, jak parki krajobrazowe Warmii i Mazur. Tu naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie.

– To poproszę przykłady.

– Zacznę od najprostszych. Jesteśmy na początku sezonu na grzyby, w które lasy naszych parków są bardzo zasobne. Amatorzy grzybobrania na pewno nie wyjdą z nich z pustymi koszami. Również pasjonaci łowiectwa znajdą tu doskonałe tereny do polowań. Zaznaczę jednak, że łowiectwo nie jest tożsame z myślistwem. Łowiectwo to przede wszystkim przemyślana i racjonalna gospodarka zwierzyną łowną, przy zachowaniu zasad ekologii oraz gospodarki leśnej i rolnej. Poza tym lasy w naszych parkach to doskonałe tereny do pieszych wędrówek, wycieczek rowerowych, a także poznawania przyrody. Do tego służą m.in. ścieżki edukacyjne z opisami poszczególnych nazw roślin. Ponieważ wbrew pozorom nie każdy potrafi rozróżnić grab od buka czy rozpoznać gatunki ptaków. Naszym godłem narodowym jest orzeł biały, czyli bielik. W naszych parkach można go zobaczyć w naturze i wcale nie jest jakąś rzadkością.

Ale parki krajobrazowe Warmii i Mazur to nie tylko lasy.

– To również rzeki i jeziora. Kraina Wielkich Jezior Mazurskich, na której terenie znajduje się 60 jezior, w tym największe w Polsce Jezioro Śniardwy, wchodzi w obszar Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Rzeka Krutynia w tymże samym parku, uznana jest za jeden z najpiękniejszych szlaków kajakowych w Europie. Czasem jest na niej tłoczno, jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Kolejny przykład bogactwa przyrodniczego Warmii i Mazur, który został wpisany na listę dziedzictwa przyrodniczego świata, to rezerwat biosfery Jezioro Łuknajno. Występuje tam największe w Europie skupisko łabędzia niemego oraz 850 gatunków rzadkich roślin. Przepiękna Puszcza Romincka, która leży w wysuniętym najbardziej na północny-wschód krańcu Mazur Garbatych, zwana jest polską tajgą. To mroczy, wilgotny las świerkowy z grubym dywanem mchu. Nie trzeba jechać w góry, by przeprawić się górską rzeką. Rzeka Wel w Welskim Parku Krajobrazowym miejscami przypomina rwącą, górską rzekę. Zwłaszcza w rezerwacie „Piekiełko”, który obejmuje przełomowy odcinek Welu, o znacznym spadku, bystrym nurcie i stromych zboczach doliny. Ponadto występuje w tym parku, aż 13 jezior polodowcowych.

Parki krajobrazowe Warmii i Mazur mogą się stać znakiem rozpoznawczym regionu?

– Myślę, że one już nim są. Wystarczy wspomnieć, że uczestniczyliśmy w ogólnoświatowym konkursie na siedem cudów natury z pamiętnym hasłem „Mazury cud natury”. Wielkie Jeziora Mazurskie nie zakwalifikowały się do ścisłej siódemki, ale mimo wszystko znalazły się w pierwszej czternastce najpiękniejszych miejsc na świecie. To jest nasz największy znak rozpoznawczy. Liczymy, że pozostałe miejsca naszego regionu, objęte obszarem parku krajobrazowego, będą zdobywać serca turystów. Choć nie są tak popularne, jak np. oblegany Tatrzański Park Narodowy, to są tak urokliwe, że warto je też zobaczyć.

Choć mamy na Warmii i Mazurach aż osiem parków krajobrazowych, to nie jesteśmy tylko skansenem przyrodniczym. Co prócz przyrody możemy zaoferować turystom?

– Na przykład coraz lepszą bazą noclegową. Coraz liczniejsze i prężnie działające gospodarstwa agroturystyczne, nowoczesne ekomariny, rozwiniętą infrastrukturę, przebogatą kulturę, te przykłady można mnożyć. Naszym znakiem rozpoznawczym jest też zdrowa, regionalna żywność, która stanowi dziedzictwo kulinarne. Nie mamy, co prawa jednego, charakterystycznego wyróżnika, jak góralski oscypek, za to możemy poszczycić się żywnością nieprzetworzoną. Taką robioną w domach od pokoleń. To chleby pieczone na naturalnym zakwasie, domowe wędliny, sery, twarogi, konfitury, miody. Naprawdę warto nas odwiedzić. Aby nie tylko zakochać się w naszych parkach, ale i rozkoszować naszą kuchnią. Jesteśmy przecież bardzo gościnni.

– Dziękuję za rozmowę.

Wioletta Sawicka